Tradycja tłustego czwartku sięga jeszcze czasów pogańskich. Wówczas była związana z żegnaniem zimy i witaniem wiosny i wiązała się z wielką ucztą i jedzeniem tłustego mięsa, a przysmakiem były właśnie pączki, jednak nie na słodko, ale nadziewane słoniną, zrobione z ciasta chlebowego.
Choć nie wiadomo dokładnie skąd wzięła się nazwa „pączek”, faktem jest,
że przysmak przeszedł prawdziwą ewolucję.
A skąd się wziął tłusty czwartek? Początkowo wypadał we... wtorek, tuż przed środą popielcową. . Tłusty czwartek zaczynał zatem ostatni dzień karnawału, w którym nie brakowało tańców i ucztowania. Z czasem jednak okres świętowania wydłużył się i trwał nawet tydzień.
W Wielkopolsce z tłustym czwartkiem wiązał się zwyczaj pomyjki - kto nie pomagał w kuchni i nie zmywał naczyń, nie mógł liczyć na dobry rok. Powszechnie uważało się też, że w tłusty czwartek odmówienie sobie pączka sprawi, że nie będzie się wiodło przez najbliższy rok.
Tyle tradycja…
Dziś najsłodszy dzień w roku jest jednak związany z przygotowaniami do Wielkiego Postu. W naszej szkole również tego dnia gościły pączki z lokalnej piekarni, o co zadbał Samorząd Uczniowski, a wytworzone przez słodko-tłuste ciastka endorfiny było słychać podwójnie na każdej przerwie.